Doszedłem do wniosku, że najwyższy czas przerwać to blogowe lenistwo. Kiedyś pisało się nawet i kilka notek dziennie, a teraz…. ponad miesiąc „Wyspiarze” leżą odłogiem. W nawiązaniu do poprzedniej notki i komentarza Wyspiarki spieszę donieść, że faktycznie widok za moim oknem jest tożsamy z widokiem za oknem P.T. Wyżej Wzmiankowanej. To żeby wyjaśnić wszelkie ewentualne wątpliwości. Dziś zająłem się układaniem harmonogramu dla firmy na czerwiec, i szczerze mówiąc efekt finalny nieco mnie przeraził. Wygląda na to, że na brak roboty w nadchodzącym miesiącu raczej nie powinniśmy narzekać, a tu zapowiadają upały i temperatury ponad 30 stopni. Taka aura nie bardzo chodzi w parze z pracą, ani z setkami, żeby nie rzec tysiącami kilometrów, jakie będziemy mieli do przejechania. I cóż z tego, że szykują się wizyty w pięknych miejscach, jak choćby Augustów, skoro można go sobie będzie obejrzeć niemal wyłącznie z okna samochodu. Wszystko przez Dwaxela, bo przy wizycie na Północy postanowił upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i odwiedzić Piotrusia, „zesłanego” na parę miesięcy do O. Dostosowanie planów firmowych do tej opcji wprowadziło konieczność jeszcze większego pośpiechu. Nic to, damy sobie radę, jak zwykle.
Wczoraj cała Rodzinka spotkała się na kawie u Mamy, która w sobotę skończyła była 87 lat. Piękny wiek, tylko nie wiadomo, jak Jej składać życzenia.
Życzyć 100 lat już trochę nie wypada. Więc życzę 120, to już znacznie lepiej. :P