wyspiarze blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2011

Zawsze uważałem, że wiosna to najpiękniejsza pora roku. Może dlatego, że urodziłem się w pierwszych dniach maja, a może po prostu dlatego, że obserwacja przyrody, budzącej się żywiołowo do życia po zimowej zapaści nieodmiennie mnie fascynuje i zadziwia. Jeszcze przed tygodniem modrzew, który stoi za moim oknem nieśmiało wypuszczał pierwsze, zielone igiełki. Dziś pyszni się już w całej swojej okazałości (a sięga sporo ponad dach czteropiętrowego budynku, w którym mieszkam), a zieleń, którą się pokrył jest tak żywa i intensywna, że aż przyciąga wzrok. Na kasztanie, którego widzę ze swojego balkonu są już całkiem duże pąki. Wkrótce zakwitnie, co zawsze kojarzy się z czasem egzaminów maturalnych. Matura… by Jove! Ile to było lat temu! W tym roku mija okrągła rocznica, i aż się boję napisać, która. Koledzy z klasy coś wspominają o spotkaniu, jakie by należało zorganizować. Mam w tej sprawie ambiwalentne odczucia, z większością z nich nie miałem kontaktu od tamtej pory poza dwoma odbytymi do tej pory spotkaniami, z których pierwsze, urządzone w 25 lecie matury okazało się pewnego rodzaju niewypałem. Bo ileż w końcu można oglądać zdjęcia dzieci, a w niektórych przypadkach już wtedy wnuków? Dziś, 15 lat później sądzę, że temat wnuków zdecydowanie by zdominował konwersację. Drugie spotkanie, w 30 rocznicę matury, było o wiele bardziej udane, ale to chyba dlatego, że odbyło się w znacznie mniejszym gronie osób, takich, co to przez całą szkołę średnią tworzyły zgraną paczkę. Myślę, że jeśli padnie propozycja takiego spotkania, wezmę w nim udział. Jeśli ktoś wymyśli kolejny „spęd całości”, chyba mnie tam nie będzie. Maj, matury… a nam coraz bliżej do emerytury. Aż się nie chce wierzyć, jak szybko przemijają lata. No i proszę, miało być wiosennie i optymistycznie, a wyszło… raczej nostalgicznie :P

Amelia

1 komentarz

Dziś są urodziny Amelii. Dziewiąte. Wszyscy P.T. Czytelnicy tego blogu wiedzą o kogo chodzi, ale dla porządku, jeśli ktoś tu zajrzy przypadkiem, wyjaśniam, że Amelia to nasza suka rasy owczarek niemiecki (bardzo rasowa i rodowodowa, żeby nie było wątpliwości). Przy jej zakupie dostaliśmy do wyboru dwie dwumiesięczne suczki, Amelia podeszła do swojej Pani, dała jej „buzi” i…. wybór sam się tym samym dokonał. Jest więc zwierzaczek z nami już prawie 9 lat. Wiele w tym czasie z nami przeżyła, wystarczy wspomnieć, że kiedy u nas zawitała Dwaxel miał niespełna 18 lat, a dziś jest poważnym biznesmenem po studiach i od 2 i pół roku szczęśliwym mężem Aglais. W trakcie naszego małżeństwa mieliśmy wcześniej 3 psy, Amelka jest czwarta, więc trochę na temat tych czworonogów wiem, i jakieś doświadczenie posiadam. Z całym przekonaniem stwierdzam, że jeszcze nie widziałem psa tak komunikatywnego jak ona. Niestety mówić się nie nauczyła, ale mimika mordki, mowa ciała, wydawane przez nią w różnych sytuacjach odgłosy są tak jednoznaczne, że zawsze wiemy czego od nas chce. Znakomicie wyczuwa nastroje, jeśli coś jest nie tak, od razu to widać po jej zachowaniu. Najszczęśliwsza jest oczywiście na wakacjach, kiedy ma znacznie więcej swobody niż w mieście, gdzie Straż Miejska bez pardonu karze mandatami za puszczenie psa luzem. Uwielbia pływać, i w tym tylko problem, że natychmiast chce ratować pływających z nią członków jej stada, za które uważa naszą rodzinę. Biorąc pod uwagę długość jej pazurków, takie ratowanie nieraz kończy się efektownymi pręgami na ciele. Po wyprowadzeniu się z domu Dwaxela jest naszą największą radością, wierną towarzyszką, źródłem zabawnych sytuacji. W tej chwili spoczywa na środku salonu, obgryzając suszony ogon wołowy, który Pani kupiła jej na urodziny. Chrząkającą gumową świnką, którą dostała z tej samej okazji, nie wykazuje na razie specjalnego zainteresowania. Ale… właśnie w chwili, gdy piszę te słowa podeszła do niej i intensywnie ją obwąchuje.
Oboje sobie życzymy, żeby takich urodzin spędziła z nami jeszcze wiele. Następnego psa mieć już nie będziemy.


  • RSS