wyspiarze blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2011

Nie wiem co napisać. Basia od dwóch lat walczyła o życie. Z detreminacja i dzielnością, jak zwykle w swoim życiu. W zeszłą środę odebrała wynik tomografii, który był wyrokiem śmierci. Chyba zrozumiała, że to przegrana. W ciągu jednego dnia jej stan tak się pogorszył, zaczęła umierać Córka zabrała ja do domu. Szpial chłodny i bezosobowy jest koszmarny. Razem umierają w domu. Od wczoraj nie odzyskała przytomności Córka mówi /dzisiaj rano/ Jeszcze jesteśmy razem. Siedzi obok Basi i trzyma ją za rękę. 
Co powiedzieć czy napisać? Śmierć zawsze wygrywa,trzeba się z tym pogodzić.
To ja, Wyspiarz. Basia zawsze była osobą walczącą, zabieganą, nawet wtedy gdy nie wiedziała do końca czy wygra Basiu, jesteśmy z Tobą, też trzymamy Cię za rękę.

Patrząc na znane, a jednak ciągle zadziwiające znamionami upływającego czasu odbicie w lustrze nie mogę oprzeć się potrzebie przymknięcia oczu i zobaczenia dawno przebrzmiałego obrazu chłopaka z kręconymi blond włosami, z przylepionym niemal na stałe do ust lekko kpiącym uśmieszkiem, jakim byłem kiedyś. Życie przepływa w tempie rwącego potoku, tyle że potok nadal wygląda tak samo, gdy stałem nad nim przed laty, a moje odbicie w zatoce nieco spokojniejszej wody w niewielkim stopniu przypomina już dawno zatarty obraz tamtego chłopaka. Jedno, co chyba pozostało bez zmian, to oczy, choć żeby to dostrzec trzeba zdjąć okulary, których kiedyś nie było. Z blond loków, które kiedyś stanowiły obiekt mojej dumy i niejako znak rozpoznawczy, i które niegdyś były nieustającym źródło konfliktów z tak zwanym ciałem pedagogicznym w szkole średniej, jako że zalecane były fryzury krótkie, a moda zdecydowanie preferowała długie, niewiele już pozostało, nawet kolor, jako że srebrne odcienie stały się dominujące. A przecież pozostało coś jeszcze: duch. Mimo wszystkich razów, czasem dość bolesnych, jakie odebrałem w życiu, nigdy nie upadł, nigdy nie zatracił przyrodzonego optymizmu, często co prawda opartego na równie przyrodzonej niefrasobliwości i świętej wierze w to, że jakoś to będzie! Czasem zastanawiam się nad tym, czy aby pod tym względem nie należałoby już dorosnąć. Ale im dłużej o tym myślę, tym większe mam przekonanie, że nie. Więc kiedy patrzę na dobrze znane, a jednak ciągle zadziwiające znamionami upływającego czasu odbicie w lustrze, staram się patrzeć tylko na jedno… Na oczy.


  • RSS