wyspiarze blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2010

Sezon ogórkowy w pełni, wokół mnóstwo głupich i nikomu niepotrzebnych informacji, publikatory kreują kolejnych „celebrytów”, którzy są znani jedynie osobom ich kreującym, albo w najlepszym razie bardzo wąskiemu kręgowi osób. W polityce poza wyskokami nadwornych harcowników typu Kępa i Brudziński, a ostatnio także odkurzony Macierewicz ze strony PiS i Palikot (jak długo jeszcze?) z Niesiołowskim ze strony PO  też się nic specjalnego nie dzieje. Z nieba leje się żar, doświadczamy na sobie wszyscy skutków globalnego ocieplenia, słowem… lato.
Na tym tle na kluczowe wydarzenie wysforowała się sprawa krzyża pod Pałacem Prezydenckim. Zdarzyło mi się kiedyś zobaczyć w TV migawkę z rozmów z osobami (choć nie wiem, czy zasługują na to określenie, no, ale dawno temu obiecałem Dwaxelowi, że na tym blogu inwektyw nie będzie, więc staram się być konsekwentny), które dyżurują pod krzyżem „pilnując” go. Przed kim? Ano, Panie, przede wszystkim przed Żydami, odpowiedział pewien jegomość, po czym wymienił jednym tchem litanię nazwisk z Tuskiem i Komorowskim na czele. Abstrahując od tego, że niezbyt wiele jest w Polsce rodzin o tak udowodnionym rodowodzie jak Komorowscy, mnie zastanowiło coś innego w tym bełkocie. Strzegą krzyża przed Żydami, czyli przed kim? Przed Jezusem? Marią? Św. Piotrem? Św. Pawłem?, wszystkimi apostołami?… Można by mnożyć te osoby niemal w nieskończoność… Przecież wszyscy oni byli Żydami!
Zdarzyło się, że powiedział to pewien człowiek właśnie tam, pod tym krzyżem, w obecności jego „strażników”, na tle głoszącego miłosierdzie boże  Radia Maryja… Cieszę się, że udało mu się uniknąć linczu. Najśmieszniejsza była nawet nie reakcja tego tłumu bezmózgowców (sorry, miało nie być inwektyw), ale uświadomienie sobie, że oni tego nie wiedzą, i nigdy w to nie uwierzą: Jak to, wrzeszczała jakaś paniusia, przecież to Żydzi ukrzyżowali Chrystusa! Ano tak, paniusiu, chciałoby się powiedzieć, ale nie zmienia to faktu, że on sam był Żydem, pdobnie jak jego Matka, tudzież Św. Józef, pełniący obowiązki (jak głosi Pismo) jego Ojca. Antysemityzm w Polsce, który, niezależnie od tego co się oficjalnie twierdzi istnieje, i ma się bardzo dobrze, oparty jest przede wszystkim na głupocie i niedoinformowaniu, ze szczególnym jednak wskazaniem na głupotę. I kiedy taki bęcwał/ka z dumą i zacietrzewieniem wrzeszczy, że to on, panie, jest prawdziwym Polakiem, chwilami żałuję, że wtedy kiedy miałem okazję nie pożegnałem tego dziwnego kraju nad Wisłą. Teraz dla mnie już niestety na to za późno!

Jak co bardziej pamiętliwi czytelnicy tego bloga pamiętają (jeśli w ogóle jeszcze jacyś zostali, ale to moja wina, bo pisuję bardzo rzadko), kiedyś, w szczytowej fazie częstotliwości blogowych wpisów, często  zdarzało mi się opisywać różne sytuacje, zdarzające się podczas licznych delegacji, które mam okazję odbywać. Teraz też jestem na delegacji. Nie zamieszam jej opisywać, chciałem tylko poinformować, że czasem zdarzają się cuda. Takim cudem jest fakt, że dziś wszystko poszło jak z płatka, i w hotelu, usytuowanym nad pięknym Zalewem Koronowskim, udało nam się pojawić już około 16.30, podczas gdy zwykle w trakcie tej samej trasy dobijamy tu między 20 a 22. Pierwszy raz od wielu lat, kiedy tu bywam, miałem wreszcie okazję zobaczyć jezioro, a dzień był piękny i słoneczny, więc widok był przecudny. Można było posiedzieć nad wodą przy piwku, obejrzeć zakotwiczone w porcie jachty, po prostu odrobinę odetchnąć. Jutro ciąg dalszy, ale ten dzień bardzo mi się przydał. I takich dni życzyłbym sobie jak najwięcej.


  • RSS