To, co wydarzyło się wczoraj jest niewątpliwą tragedią w kategoriach czysto ludzkich. Jest tragedią dla rodzin i bliskich tych wszystkich, którzy zgineli. Jest też do pewnego stopnia tragedią dla kraju, którego prezydent, wybrany w końcu w demokratycznych wyborach, był dla świata symbolem władzy w Polsce. To, co się dzieje wokół tej katastrofy doskonale opisał w swoim blogu Dwaxel, zgadzam się z nim w całej rozciągłości. Chciałbym jednak zabrać głos w innej, acz związanej z wypadkiem lotniczym pod Smoleńskiem sprawie: Chodzi o organizację, a raczej jej brak. Jakim trzeba być absolutnym kretynem, aby dopuścić do tego, aby tyle istotnych dla funkcjonowania państwa osób leciało jednym samolotem? Jak można było pozwolić, aby Szef Sztabu Generalnego i dowódcy wszystkich rodzajów wojsk znaleźli się na pokładzie jednej maszyny? To było elementarne naruszenie wszelkich procedur, obowiązujących we wszystkich cywilizowanych krajach. Mam nadzieję, że decydenci wyciągną nauczkę z tej bolesnej lekcji i Polska przestanie się nadal wystawiać na pośmiewisko świata, bo mimo kondolencji i wyrazów współczucia z innych krajów, takie odgłosy się już pojawiają. I słusznie!