wyspiarze blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2010

Już nieraz zastanawiałem się nad znaczeniem przypadku w naszym życiu. Moje przemyślenia w tej materii ewoluowały z czasem, od poglądu, że nic w życiu nie jest przypadkowe, wszystko jakoś zapisane na kartach przeznaczenia, aż do  teorii ku której aktualnie się bardziej skłaniam, że przypadek rządzi absolutnie wszystkim. Wbrew pozorom, te dwie teorie wcale nie są tak odległe od siebie, bo weźmy choćby przykład miłych mojemu sercu Aglais i Dwaxela…. Gdyby nie fakt, że przerażony perspektywą tego, co może Dwaxelowi zapewnić liceum, w którym miał się znaleźć, a raczej, czego Mu zapewnić nie może, zdecydowałem się na ponoszenie kosztów edukacji Syna w renomowanym, prywatnym liceum językowym, z pewnością nigdy by nie spotkał Aglais, bo ich środowiska, grupy znajomych, miejsca gdzie oboje bywali przed poznaniem się, w żadnym punkcie się nie przecinały. Ale z drugiej strony….
Może gdzieś b y ł o   z a p i s a n e, że przeglądając całą szpaltę ogłoszeń prywatnych liceów w Krakowie m u s i a ł e m  wybrać akurat to, do którego po jakimś czasie trafiła również Aglais?…
Albo przykład z własnego podwórka…. Wyspiarka i ja mieliśmy za młodu tylko jednego wspólnego znajomego, w dodatku widywałem się z nim z rzadka i nieregularnie, czasem nie spotykając go całymi miesiącami. Onże, spotkany kiedyś przypadkiem w kawiarni, a było to w zamierzchłej przeszłości, po długich namowach i braku jakiejkolwiek ochoty z mojej strony, namówił mnie na pójście do swojej kuzynki na imprezę, na którą z całą pewnością bym się nie dał namówić, gdyby nie rozsypał mi się brydż, zaplanowany na ten właśnie wieczór, ergo – nie miałbym szansy poznania swojej żony, a co za tym idzie, w dalszej konsekwencji, Dwaxel nie miałby szans na zaistnienie na tym najśmieszniejszym ze światów w obecnym kształcie i postaci. Ale przecież nie można do końca wykluczyć przypuszczenia, że moja obecność na owej imprezie od dawna już zaprogramowana była przez przeznaczenie, sterujące naszymi krokami… Czym dłużej nad tym rozmyślam, tym mniej wiem na pewno… Ciekaw jestem, jakie w tej materii jest zdanie osób, które czytują ten blog?
Co rządzi ludzkim życiem: przypadek, czy przeznaczenie?…

Zastój w blogach totalny, jeszcze trochę, i nam je administrator polikwiduje. Tymczasem zima wreszcie nas dopadła na dobre, pociągi poodwoływane, szklanka na drogach, nawet służbowy wyjazd na północ Polski przełożyliśmy, bo mogło by się okazać, że nie dojedziemy. Aż mi żal Wyspiarki, która za parę dni wybiera się pociągiem do Gdańska na jakieś bardzo mądre sympozjum naukowe. Mam nadzieję, że dojedzie, a potem, co ważniejsze, wróci. Kraków pod śnieżną czapą wygląda ładnie, ale uciążliwości zimowych to mimo wszystko nie rekompensuje. W każdym razie wczoraj zrobiłem kilka zimowych zdjęć, i wysłałem naszym przyjaciołom do Australii, niech też mają trochę zimy w środku swojego lata. I tak trudno mi sobie wyobrazić, że tu choinka, a za oknami skaczą kangury :P  Mam nadzieję, że się ociepli zanim Aglais z Dwaxelem ogłoszą bankructwo z powodu kosztów ogrzewania domu.
Choinka jeszcze stoi, choć jest ponoć zwyczaj, że powinna zniknąć po Trzech Królach, ale tak ładnie wygląda, gdy się ją wieczorem zapali, że aż żal nam ją rozbierać… W każdym razie, zima dopiero się zaczęła, a tu już by się chciało krzyknąć „Oby do wiosny!”…


  • RSS