wyspiarze blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

Wszystkich Świętych…dziwne święto, zwłaszcza w Polsce. Czas pamięci, refleksji, wspomnień o tych, co odeszli, o miejscach, słowach, sytuacjach, które nam się z nimi kojarzą. Wspomnienia wiekiego człowieka, przy którym dreptałem malutkim chłopcem, kurczowo ściskając jego rękę – Ojca, pamięć o kolegach i koleżankach z klasy, których też już kilkoro brakuje, odnawiający się ból po stosunkowo niedawnej stracie (choć to już prawie pięć lat) jedynego brata. Zapalając znicze na rodzinnych grobach myślę o tych wszystkich, których znałem kiedyś, a którzy są już po drugiej stronie. Nie chcę, żeby mi ktoś zarzucił pesymizm, albo co gorsza kryzys wieku średniego, ale na miły bóg, jest chyba normalną rzeczą, że mając tyle lat co ja, człowiek w takim dniu zastanawia się chociaż przez chwilę, ile razy jeszcze będzie wspominającym, a kiedy stanie się…wspominanym?

Życie odbite…

3 komentarzy

Czym więcej mam lat, tym bardziej dochodzę do przekonania, że z wiekiem…coraz bardziej żyje się tak zwanym… życiem odbitym. Ma się niby swoje sprawy, swoje problemy, ale wszystko niknie przy problemie, ile jeszcze szafek zostało Aglais i Dwaxelowi do złożenia, czy wszyscy przywieźli to co mieli przywieźć na budowę, ile jeszcze do przeprowadzki, i czy kontakty na pewno zostały zaprojektowane właściwie…Nasze sprawy schodzą na plan dalszy, my już w końcu jesteśmy zagospodarowani, urządzeni, większych inwestycji …poza zakupem Luwru nie planujemy, ciepłe kapcie, „Taniec z Gwiazdami” (to Wyspiarka), czasem audycje naszej młodości w „Trójce”… Kurczę, ten tekst wygląda mi trochę na… przedemerytalny, a nie to było moją intencją… Wobec tego, spuśćmy zasłonę miłosierdzia… żyjemy…w jakimś stopniu… życiem „odbitym”

365 dni…

1 komentarz

No i nawet się nie obejrzeliśmy, kiedy na ślubnym suwaczku na blogu Aglais pojawił się komunikat: „Jesteśmy małżeństewem już 365 dni”… Tak, dokładnie rok temu uczestniczyliśmy w uroczystościach ślubnych, od roku Joanna D. jest Joanną S. , de domo D, przeleciał ten czas lotem błyskawicy. Zmieniło się przez ten rok u Młodych sporo: przeprowadzka, wkrótce kolejna, mam nadzieję, że już docelowa, zaliczenie kolejnego roku studiów przez Asię, pierwsza własna firma Michała, samodzielne gospodarowanie, słowem… wejście w normalne, dorosłe życie. Cieszy mnie, że po tym roku, kiedy patrzę na Młodych, widzę ich tak samo rozświtlonych wzajemną miłością, jak wtedy, te 365 dni temu. I to chyba jest w tym wszystkim najważniejsze. Jeśli kiedyś Asia albo Michał zajrzą na ten blog, a wiem że ostatnio z powodu nawału zajęć czynią to rzadko, chciałbym, żeby przeczytali, że najlepsze myśli i życzenia moje i Wyspiarki są zawsze z Nimi, że kibicujemy Im, aby nadal ich dni płynęły w szczęściu, miłości i harmonii, i tak przynajniej jeszcze przez 100 lat! :D

Ogólna kicha…

Brak komentarzy

Pogoda barowa, od rana leje, zrobiło się zimno, drzewa w oczach żółkną i stają się coraz bardziej łyse, w gardle drapie, w nosie kręci, słowem… jesień na całego. Chciałoby się na jakieś Antypody, chociaż z relacji, jakie miewam z Adelaidy wynika, że tam wiosna jakoś nie może się na dobre zadomowić. Poze tym walka z paleniem papierosów też przychodzi mi z trudem. Niby notuję pewien sukces, bo papierosów nie palę, ale bez kilku fajek dziennie chyba bym sobie z nałogiem nie poradził. Pocieszam się tylko, że fajka to nie papieros, bo to i się człowiek nie zaciąga, i jednak znacznie mniej się pali, no i wreszcie, przy obecnych cenach papierosów, sprawa ma również wymiar ekonomiczny. Dochodzę do wniosku, że dobrze by było być niedźwiedziem, zaszyć się w jakiejś gawrze, i przekimać do wiosny. Niestety, tego się nie da zrobić, a szkoda. Pogoda barowa…trzeba będzie chyba wziąć pod uwagę ten aspekt sprawy, planując dalszy ciąg dnia… :P


  • RSS