wyspiarze blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2008

Stał się cud pewnego razu, i w naszym pokoju pojawił się na tyle silny sygnał Ery, że bez problemu połączyłem się z siecią. Jesteśmy to od kilku dni. 4 pary + Amelia, na Sylwestra dojdą jeszcze Rysiu z Basią, nasi miejscowi przyjaciele, więc spędzimy go w dziesiątkę plus pies. Bigos już gotowy, szampany się mrożą. Na zewnątrz śniegu ilości symboliczne, ale mrozik i owszem, jest. Dziś rano, kiedy wychodziłem z Amelią na spacer, było – 14 stopni. Każdego wieczoru odbywamy seans sauny, zakończony zanurzeniem się w baseniku. Wczoraj, kiedy temperatura wynosiła – 10 stopni, najpierw trzeba było rozbić lód, a potem zanurzyć się wśród kry. Mimo wszystko, wcale nie było to takie straszne. Człowiek jest tak rozgrzany (temperatura w saunie wynosiła 110 stopni), że ciało wręcz domaga się lodowatej kąpieli. Po wyjściu wszyscy czuliśmy się wspaniale! Codziennie chodzimy z Wyspiarką i Amelią na długie spacery. Pies jest tu taki szczęśliwy! Wczoraj zakupiliśmy od miejscowego grzybiarza mrożone kurki, i dziś rano spożyliśmy na śniadanie jajecznicę na tychże. Jajecznica na kurkach w ostatni dzień roku! Była pyszna! :P Na wieczór mamy przygotowany niezły arsenał fajerwerków. Będzie ostre strzelanie. Może uda mi się zrobić zdjęcia.
Koniec roku 2008. Jaki będzie 2009? Oby nie gorszy! :D

Święta, święta, i po świętach…Wyjeżdżamy w Bory Tucholskie na tydzień z Sylwestrem. Laptop oczywiście zabieramy, ale i tak mało prawdopodobne, żeby stamtąd przez GSM udało nam się połączyć z siecią. Za słaby sygnał „Ery”. Może się wręcz zdarzyć, że do powrotu zamilkniemy na blogu, obiecujemy jednak, że zaraz po powrocie opiszemy jak było. A Święta? Były jak zwykle rodzinne, radosne, prezentowe i kulinarne. Byli Kolędnicy, a właściwie Kolędniczki – dziewczyny z drużyny harcerskiej córki naszych Przyjaciół, w Wigilię pod choinką okrzyki zachwytu dzieci (dwie małe bratanice Asi). Szkoda tylko, że śniegu jak na lekarstwo. W drugi dzień Świąt chwila refleksji przy grobie Ojca na Rakowicach, gdzie razem z Michałem zawieźliśmy Mamę.
Kończy się kolejny rok. Ważny rok. Na początku bardzo trudny ze względu na zdrowie Mamy. Potem rehabilitacja, miesiące upartej walki o każdy krok. Od maja sukcesywna poprawa. Na początku lipca obrona pracy magisterskiej Michała. W październiku ślub Asi i Michała. Oj, działo się w tym roku! :P
Wszystkim tym, którzy tu zaglądają życzymy, aby nadchodzący, 2009 rok przyniósł im wiele radości i spełnienie wszelkich planów i zamierzeń. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!! :D

Życzenia

3 komentarzy

Jak się nie pisze, to się nie pisze, ale jak się pisze, to trochę więcej. Jutro Wigilia. W moim życiu już znacznie ponad 50-ta, którą pamiętam. Śniegu w Krakowie chyba jednak jutro nie będzie, a szkoda. Parę osób z blogowiczów spotkamy w Święta, reszty (bez urazy!!!) chyba nie. Ogólnie Wesołych Świąt dla Was wszystkich!!! :D Nadal mamy nadzieję, że Sylwester w Borach będzie śnieżny. Niech Wam wszystkim, czytającym czasem ten blog, spełni się wszystko, o czym marzycie w Nowym Roku. Cytując Okudżawę  – ” I nie zabudź pro mienia”. Tego nam i wam życzymy.
Wyspiarze

Choinka

Brak komentarzy

Stoi w kącie pokoju zielona i pachnąca
Skrząc się ozdobami, lśniąca i migotliwa
Pod nią miejsce gotowe, zaprasza by złożyć
Te kolorowe paczki,  które w głębi szafy
Czekają na swój moment
Z gałęzi patrzy anioł
Niczego nie rozumie
Wyciąga szyję i czeka
Na niegdysiejsze śniegi

Nic mnie bardziej nie cieszy niż perspektywa pobudki o 3 w nocy, a to mnie czeka jutro. No cóż, jeśli chce się na 9 rano być w Toruniu, a potem jeszcze w Olsztynie i Bydgoszczy, aby pod koniec dnia dotrzeć do Konina, to innego wyjścia nie ma. Lubię swoją pracę, ale te dojazdy do klientów są dołujące. Żeby to jeszcze było lato… Trudno, grudzień miesiącem krótkim jest ze względu na Święta, a gdy się jeszcze chce wziąć urlop pomiędzy Świętami a Sylwestrem, robi się bardzo krótki. Pociesza mnie tylko perspektywa Sylwestra w Borach, po którym oboje z Wyspiarką sporo sobie obiecujemy. Amelka, która oczywiście pojedzie z nami, na samo słowo „Bory” już radośnie merda ogonem. Też lubi to miejsce. Mam tylko nadzieję, że nie będzie problemów z samochodem. Wczoraj nie było pod tym względem najlepiej. Podczas porannego skrobania szyb stwierdziłem spalenie się jednej żarówki w reflektorze. Dobrze, że Dwaxel miał zapasową. Wymieniłem. Po przyjeździe do klienta stwierdziłem z kolei brak powietrza w prawym przednim kole. Podczas wymiany koła „złożył” mi się nigdy jeszcze nie używany podnośnik. Skrzywił się tak, że musiałem go wyrzucić. Całe szczęście, że nie zdążyłem jeszcze zdjąć koła. Po powrocie do Krakowa wulkanizator stwierdził fabryczną wadę opony. Najgorsze, że nie mam na nią gwarancji, bo te opony kupiłem wraz z samochodem. Trzeba będzie kupić nową, o ile da się taką sprowadzić. Póki co, założyłem ponownie do auta tą felerną, z tą różnicą, że na tył, a nie na przód. Obyśmy szczęśliwie objechali czwartkową i piątkową trasę, bo czeka nas około 1500 km. Trzymajcie kciuki! :P

 

            Poziom Komercjalizacji
Świąt Bożego Narodzenia wzbudza mój zdecydowany niesmak. Święta w mediach i w
wystroju sklepów zaczęły się już w październiku. Od początku listopada machina
ruszyła na całego. Laptopy, I-pody, GPS-y, Odtwarzacze MP-3, kino domowe,
plazmowe telewizory, jak w kalejdoskopie przewijają się przez ekran.

            A ja z
nostalgią myślę o czasach swojego dzieciństwa, kiedy pod choinką znajdowałem
zrobiony na drutach przez Mamę sweter, nowe, zimowe buty, lub łyżwy.

            Zarówno w
moim rodzinnym domu, jak i u nas z Wyspiarką, zawsze była i jest prawdziwa,
pachnąca choinka. Nie cierpię tych plastikowych podróbek. W domu moich Rodziców
przez wiele lat zapalało się na choince prawdziwe świeczki. Elektryczne lampki
pojawiły się dopiero po tym, jak którejś wigilii choinka nam się zapaliła, i
tylko dzięki mojemu refleksowi i stojącemu pod ręką pełnemu syfonowi z wodą
sodową (kto dziś pamięta, co to jest? :P) nie spaliło się całe mieszkanie.

            W tym roku
po raz pierwszy wybieramy się na Wigilię do Młodych. Wyspiarka mówi, że aż się
dziwnie czuje, kiedy nie musi przygotowywać wszystkich 12 potraw (kilka musi,
resztę robią Młodzi i Rodzice Asi). Szkoda tylko, że na razie nie zanosi się na
śnieg. Jako kierowca nie przepadam za nim, ale w Boże Narodzenie? Powinien być! :P

            Coś mi się
wydaje, że dziś wieczorem w ramach degustacji nalewki śliwkowej, która od
tygodni „przegryza się”, aby umilać nam długie, zimowe wieczory, napijemy się z
Wyspiarką za śnieg w Boże Narodzenie. Za to się napiję!

Sen

3 komentarzy

Szczególna informacja dla Koticzki. Póki co, jeszcze nie idziemy z Wyspiarkę spać, Jak dotąd wydaje nam się, że sen łagodzi obyczaje. Spać lubimy, podobnie jak Ty z Połowicem. Z całą pewnością ,coś jeszcze z tego wyniknie. Don’t  worry, Tke easy!.

Niewiele ostatnio piszemy. Na blogu, bo poza nim piszemy sporo. Cały czas czytamy blogi naszych przyjaciół i znajomych, ale ostatnio piszemy z Wyspiarką wiele, choć nie koniecznie do publikacjji. Przyszedł taki czas, i wszystkich naszych blogowiczów (czy może blogerów) prosimy o wyrozumiałość. Teksty, które aktualnie piszemy są zbyt długie,  może nawet zbyt intymne, żeby publikować ja na blogu. Niechaj nikt, kto żyje, nie traci nadziei! Mamy nadzieję, że wrócimy niebawem jako w pełni aktywni blogerzy. Wszystkim, którzy odwiedzają ten blog, życzymy Wesołych Świąt!!!


  • RSS